Przychodzą takie chwile
Gdy winorośla oplatają twe nadgarstki
W ciasnym , bolesnym uścisku
I nie czujesz slodyczy ich owoców
Choć dotąd nic nie było tak słodkie
Wpatrując się w zielone drzewa
Obawiasz się przemijalnosci liści
I chcesz żeby jak najszybszej rozwial je wiatr
Wraz z nimi uleci twój strach
Nie bedziesz miała już czego się bać
Drżącą ręką chwytasz słuchawkę
I słodko witasz się z obcymi
A kręg po kręgu spływa strach
Niewytłumaczalny i paraliżujacy
Może przestaniesz się bać ?
Depczesz swą własną codzienność
Jesteś chorym maratończykiem
Który ucieka zamiast biec
Bolą Cię mięśnie , lecz nie od wysiłku
Są obolałe od niepokoju
Który już nawet zgubił swe źródło
Chyba trafi do moich ulubionych, jest cudowny <3
OdpowiedzUsuń