Dzień krótko błysnął
Był taki jasny
Pachniało miastem
krokiem i gwarem
Soczyste wiśnie pospadały
z nagich gałęzi drzew zimowych
Podeszwa nasycona
Zapachem ziemi
Nabrzmiałej spomiędzy
Lodowych szczelin
Ciepło otarło moje skronie
Ziemia znów była oceanem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz