Zwykła kwestia przypadku.
Albo Bóg tak przykazał.
Może palcem krawędzie
przeznaczenia zamazał?
Ktoś podwiesił girlandy,
ściany pokropił wrzosem!
Siedzę na skraju łóżka
rozmyślając nad losem.
Leci czerwona wstążka
w otwartą miękkość dłoni
Krew się sączy z sufitu
Filozoficznie boli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz