To była desperacka nadzieja. To, co myliliśmy z radością
Przejeżdżają auta wzdłuż starego parkingu
A ja spostrzegam smutne wystrzępienie płyt
Po których tafli szłam jak po lodowisku
Wciąż mysląc o łatwości z jaką sunę na szczyt
Zniewoleniem jest każde tęsknienie za wolnością
Zerkałam więc przez okno
Aby wypatrzeć swój oddech
I wdychałam gorycz
I wydychałam westchnienie
Dobrze pamiętam jak palec bezwiednie sunął po szybie
Bazgroląc ślepe kontury rozpierzchniętej gdzieś siebie
W kajdany zakuwa nas próże czekanie ,które mylilismy z wytrwałoscią
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz